
Od czego się zaczęło?
Młoda pacjentka w wieku nastoletnim trafiła do mojego gabinetu z dwóch powodów.
Po pierwsze. Od ponad roku skarży się na ból w stawach skokowych obu nóg. Bóle nie jest stały, raz pojawia się w jednej raz w drugiej stopie, czasem bolą obie jednocześnie. Ból raz jest większy raz mniejszy. Nie ma schematu żadnego, ani korelacji z aktywnością.
Po drugie. Rodzice szukali rozwiązania problemu u lekarzy, którzy zasugerowali zabieg operacyjny na oba stawy skokowe. Decyzję podjęli na podstawie RTG jednego stawu skokowego gdzie uzasadnieniem było pojawienie się dodatkowej kości w stawie (po wielu próbach odnalezienia jej na zdjęciu nie udało mi się odszukać owej dodatkowej kości, ani też kilku moim znajomym po fachu). Wisienką na torcie całej historii miała być kolejna operacja tym razem obu kolan. Ta tłumaczona była koślawością kolan, więc płytka w oba kolana miała załatwić sprawę.
Na stole więc mamy dziewczynę z niespecyficznymi objawami bólowymi obu stawów skokowych i tak naprawdę 2 zabiegi, których konsekwencje będą tragiczne. Dodam tylko, że mówimy o dziewczynie, która jest w fazie dojrzewania, jest aktywna sportowo (taniec) i podatna na stres.
Wywiad oraz diagnostyka
Dodatkowo w wywiadzie: od dziecka problem ze stopami (była przeprowadzona rehabilitacja w wieku wczesnodziecięcym), zwichnięte obie kostki, zawroty głowy przy zmianie pozycji, bóle głowy, brak uczucia pragnienia, kilka upadków na kość krzyżową. Brak operacji, złamań czy blizn.
W ruchu pacjentka stawia stopy na palce, natomiast w badaniu palpacyjnym obszarem o zwiększonym napięciu był obszar przepony.
W testach nerwowo mięśniowych wyszedł brak stabilizacji centralnej – osłabiony brzuch mięśnie pośladkowe, zaburzenia w pracy grupy biodrowo lędźwiowej. Obszar potylicy i karku także o podwyższonym napięciu – pacjentka zgłaszała dyskomfort/ból podczas badania.
Jak wyglądał proces terapeutyczny
Na pierwszej wizycie pracowaliśmy z obszarem przepony i więzadłem biodrowo-lędźwiowym. Dodatkowo odesłałem pacjentkę do trenera medycznego ponieważ oprócz zaburzenia napięcia w ciele brakowało w nim po prostu siły.
Po tygodniu pacjentka nie zgłosiła bólu w stawach skokowych. Nie wystąpiły też przez ten okres natomiast ból przeniósł się w okolicę pięt tylko podczas chodzenia. Obszar do pracy na drugim spotkaniu, to obszar obręczy barkowej i potylicy, a także praca w polu czaszkowym. Dodatkowo rodzice zdecydowali się na podjęcie współpracy z trenerem.
Po 2 miesiącach od pierwszego spotkania pacjentka nie pamiętała, że bolały ją kostki. Ból został ściągnięty do 0 i nie pojawił się ani razu od podjęcia z nami współpracy. Chód dziewczyny zmienił się już w drugim tygodniu pracy. Po sprawdzeniu palpacji i napięcia w ciele nie znalazłem żadnego obszaru o podwyższonym napięciu, a wszystkie główne mięśnie były normotoniczne, czyli pracujące prawidłowo. Pacjentka nie zgłaszała żadnego problemu bólowego.
Podsumowując
Najważniejsze w tej historii jest to, że koniec końców rodzice podjęli decyzję o rezygnacji z zabiegów co uchroniło ich córkę przed komplikacjami wynikającymi z takich zabiegów (które były totalnie niepotrzebne) jak i ewentualnych problemów na tle stresowym (rezygnacja z tańca, wykluczenie na pewien czas z życia szkoły i znajomych). Kontynuacja treningu, edukacja pacjenta i rodziców i mamy pozytywne zakończenie historii.
Nie zawsze trzeba robić niesamowite terapie manualne czy skomplikowane zabiegi operacyjne. Czasami wystarczy wzmocnić słabe mięśnie pod okiem specjalisty i wspomóc delikatnie cały proces pracą manualną.
Tylko tyle i aż tyle.
Jeśli masz problem nierozwiązany długoletni lub chcesz się po prostu skonsultować zapraszam Cię do gabinetu. Razem znajdziemy rozwiązanie Twojego problemu.
Mariusz




